środa, 18 sierpnia 2021

Pierwsze wrażenia

To zaledwie dwa mecze o stawkę pod kierunkiem  Marco Rosego. Za wcześnie, aby kreślić wiarygodny obraz nowej Borussi, ale w sam raz na podzielenie się pierwszymi wrażeniami. 

Z meczów z Eintrachtem i Bayernem wyłania się drużyna agresywna, próbująca grać z wysoką intensywnością, chcąca dominować. Tylko ktoś pozbawiony słuchu piłkarskiego, jeśli coś takiego istnieje, nie dosłyszałby w tym wszystkim  hevy metalowych brzmień  ekipy Jurgena Kloppa. O ile z Frankfurtem, przeciwnikiem słabszym, udało się obrócić to w przekonujące zwycięstwo, to w starciu z dojrzałymi, wyrachowanymi Bawarczykami znów nie wyszło. Zwłaszcza w tym drugim meczu wyglądała Borussia na przemotywowaną, niezdrowo pobudzoną.  Personifikacją tej przeciwskutecznej postawy był Erling Haalland. Norweg od startu sezonu niczym dzik erymantejski sieje spustoszenie w okopach rywala. Biega, walczy , gestykuluje. Wszędzie go pełno. Nielichy dorobek przeciwko Eintrachtowi mógłby zostać powiększony i w grze o superpuchar gdyby do swoich dominujących cech- siły i szybkości dorzucił Haaland więcej walorów czysto piłkarskich. A tak, wydaje się , że cała para (albo spora jej część), idzie w gwizdek.  Atak BVB wygląda na zdominowany przez Haalanda. Przy tej skali talentu gracza nie może to dziwić, ale mam wrażenie, że przydałoby się jednak odrobinę mniej Erlinga, Erlinga z orzeczeniem o nadpobudliwości psychoruchowej wpisanym w każde   zagranie i gest.     Reus, Reyna, Bellingham, Dahoud, Dortmund ma zbyt wiele atutów, aby ograniczać się   wyłącznie do jednego z nich, choćby tak fantastycznego jak Haaland. System ofensywny, to mocna strona zespołu, a  uwolniony od  haallandocnetryzmu będzie jeszcze bardziej zabójczy dla rywali. 

Większe obawy związane są sytuacją po drugiej stronie boiska. Dwa razy z Eintrachtem, trzy z Bayernem. Sporo. o wiele za dużo jak na drużynę z aspiracjami Dortmundu. Większość ze straconych bramek to wynik indywidualnych błędów. Passlack jest graczem zwyczajnie zbyt słabym, Witsel z przymusu gra w obronie,  najsolidniejszy Akanji, jeśli spojrzeć wstecz, miewał już takie blackouty, jak ten przy golu na 1:3 z Monachium. Trzeba czekać na powrót Hummelsa, Guerreiro oraz, kto by pomyślał, Meuniera. Z nimi rozklekotany blok defensywny powinien wyglądać lepiej, choć zapewne jeszcze przez jakiś czas sukces drużyny Rosego polegać będzie na zdolności odpowiedzi zawodników ofensywnych na wtopy ich kolegów  w obronie. BVB musi po prostu strzelać więcej niż traci, bo tracić będzie jeszcze długo. 

Trochę więcej spokoju w przygotowywaniu akcji,  arytmii w grze , wyeliminowania indywidualnych pomyłek, a obiecujące otwarcie może przerodzić się w coś bardziej trwałego. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz